ZATRZYMAJ SIĘ.

most

Trochę to nietypowe w świecie, w którym dominuje przekonanie: gdy nie idziesz do przodu, to się cofasz.
Każdy ma swoje cele, małe lub duże, wypowiedziane lub nieśmiałe, intymne wręcz. Ambitne czy nie, nieważne. Fajnie, że je mamy, bo dzięki nim życie idzie naprzód. Jeśli nie ma się własnych, karmi się cudzymi, bo niemal każdy chce, by go coś napędzało. To niebywałe, jak szybko można komunikować się z innymi, przemieszczać się, jeść, prać, odpoczywać i kochać się.
Jest XXI wiek, energia i sukces (jakkolwiek zdefiniowany) to coś, co _powinniśmy_ nawet nie tyle osiągać, co pokazywać. Ale – komu i po co?
Siedzimy w life-bolidzie i szukamy energetycznych inspiracji. Ha: INSPIRACJA! Jedno z modniejszych słów w tym dziesięcioleciu. Nie daj Bóg, że nic ci się nie chce. Dopadną Cię wyrzuty sumienia, że jesteś bezczynny, podczas gdy setki twoich znajomych właśnie są na miliardzie spotkań. A przynajmniej to deklarują. I jeszcze zdziwieni, że Ciebie tam nie było… Jest presja? No jasne. Śpieszy nam się tak bardzo, że każda osoba i każda rzecz, która nas spowalnia, staje się naszym wrogiem.

I co dalej?
Biegniemy – dalej, szybciej, zbiorowo lub indywidualnie, z coachem lub bez. Cel sam w sobie jest ważny, ale nie mniej – droga. A ona zwykle po prostu przemyka jak niechciany cień. Nie stajesz, gdy proszą pieniądze (nie nazywam staniem podarowania komuś iluś złotych). Nie stajesz, gdy proszą o czas, czyli tak naprawdę o uwagę. Nawet, jeśli zwalniasz, to na krótko; na tyle, by uśpić sumienie, bo jesteś przecież mądry, inteligentny i wrażliwy. Takim się chcesz widzieć. To naturalne.
I nagle, po iluś latach tego pędu, w osłupienie wprawia cię kompletna błahostka. Lub wielka rzecz, różnie.
Ważka zatrzymująca się na Twojej dłoni. Cudze _jedno_ słowo, nawet nie do Ciebie wypowiedziane. Występ niepełnosprawnej dziewczyny w programie tanecznym, w którym nie ma żadnych szans, ale nie o wygraną tu idzie, lecz o spełnianie marzeń.
Skręcenie kostki, które także fizycznie przypomina ci o konieczności wzięcia głębszego oddechu. Śmierć lub choroba w pobliżu. Pasja, która onieśmiela i dech zapiera. Spotkanie psa, który padł ci do stóp i zaskamlał, po czym poczłapał dalej, zostawiając na twoim bucie resztkę śliny.

Jestem. Tu i teraz.
Dobrze, że trwasz w zawieszeniu. Rozgość się. To czas na refleksję, spojrzenie na nowo na swoje własne życie. Modlitwę. Pogłaskanie. Przewartościowanie, jeśli jest po temu potrzeba. Zadbanie – także o siebie i o swoją przestrzeń. Powiedzenie sobie do lustra: kocham Cię. A może właśnie odwrotnie, to czas na przyjrzenie się rodzinie? Celebruj to, że NIC NIE MUSISZ.

A co możesz?
Pójdź do biblioteki miejskiej na 2 bite godziny. Wiem, że wybierzesz książkę w kwadrans lub szybciej. Nie szkodzi. Posiedź tam i posłuchaj ciszy przekładanych kartek. Spójrz na ludzi, którzy przychodzą tam czytać prasę. Zmiana perspektywy czyni cuda. Idź w miejsce, gdzie dawno lub nigdy nie byłeś. Jeśli jesteś biegaczem, pójdź po prostu powoli, inną niż zwykle drogą. Jeśli szaleńczo rowerujesz – posłuchaj muzyki, bez dodatkowych bodźców. Połóż się na podłodze albo na dywanie. Jeżeli możesz sobie na to pozwolić, wyjedź w Bieszczady, w pustkę białowieską, gdzieś, gdzie nie ma tłumu. I płacz, jeśli masz na to ochotę – daj sobie przyzwolenie i popuść cugle.
Zjedz wspólnie z rodziną posiłek (już tylko jedna trzecia polskich rodzin to robi!). Bez pośpiechu, włączonego telewizora i smartfona na stole.
Zabierz dziecko nad staw i pokaż mu jak się puszcza kaczki. Albo gra w krawężniki…

Świat się od tego nie zmieni, ale Ty – być może.
Zostań SLOW choć na JEDEN DZIEŃ.

Comments
  1. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  2. 2 lata ago
  3. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  4. 2 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>