Pisanie czy dymanie – czyli ciut o nowym blogu

pieski prerioweCała historia zaczęła się na dywanie.

Kiedy po raz pierwszy wspomniałam znajomemu, że będę pisała blog, spytał o domenę.

– Na dywanie.pl – powiedzialam niewyraźnie, kończąc jedzenie herbatnika maczanego w pomidorówce.
– Gooocha…  na dymanie? – osłupiał, ale jego gębę rozjaśnił niebywały uśmiech – W dupę samca! Super!! Aleś Ty bezpośrednia! I wreszcie jakieś lokalne miejsce na znalezienie panienek!! Jak to będzie działać?

Otóż nie do końca, drogi Piotrze. Dymania – w Twoim rozumieniu – nie będzie. Pewne nadymanie może się zdarzyć jedynie, gdy liczba wejść na ten blog wyniesie milion sto tysięcy, bo… sami rozumiecie, lans, celebra, sława… ;-)

Nikt też nie zostanie wydymany, bo swoich czytelników obiecuję traktować jak przyjaciół.
Żadnego zakłamania, polityki i budowania wizerunku poprawności. Bez ściemy i udawania. Bez oplatania się tym, co wypada, swoistą powinnością, oczekiwaniami innych. To trudne w czasach, gdy przywdziana codzienna maska staje się drugą skórą.
Niech to będzie przestrzeń na bycie sauté. Jak na dywanie. Wchodzicie w to?

 

 

Comments
  1. 4 lata ago
  2. 4 lata ago
  3. 4 lata ago
    • 4 lata ago
  4. 4 lata ago
  5. 4 lata ago
  6. 4 lata ago
  7. 3 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>