KOLIBRA SPEED, CZYLI MATKA NA HAJU

koliber

Wiecie, że kolibry są najmniejszymi i zarazem najszybszymi ptakami na świecie? To prawdziwe herosy – potrafią przelecieć nawet 800 kilometrów bez odpoczynku. Są też jedynymi ptakami, które potrafią latać do tyłu. Przypominają… kobiety, które zostały matkami.

Kiedy rodzi się dziecko, świat wariuje. Głupieją też rodzice, ale o tym innym razem. Tempo, zawrotne tempo to coś, co określa najbliższe miesiące i lata. Przyspieszenie i zawirowanie wszystkiego wokół, dom przypominający miejsce po przejściu trąby powietrznej, obiad kupiony na stoisku i połknięty w biegu, czas relaksu zastąpiony walką o każda sekundę dla siebie… – witaj w krainie matek kolibrów! Dosadnie określiła rolę matki w pierwszych dniach bycia nią Agnieszka Chylińska: ja z pyskiem wypłowiałym, mózgiem otępionym jedną godziną snu na dobę, z cyckami zaropiałymi jak po jakiej supersesji sado maso, z wielką pieluchą między nogami, ja (…) muszę to napisać, muszę to z siebie wypluć, muszę to opisać, bo jakoś wcześniej z takim opisem się nie spotkałam i może gdybym wiedziała… Macierzyństwo to ściema! Tym opisem sprawiła, że społeczeństwo się podzieliło. Nie pokoleniowo, jak to zwykle bywa. Nie płcią. Nie poglądami politycznymi ani religijnymi. Podzieliło się według najnowszego rozdania, najdziwniejszego, jaki może istnieć: na tych, co zrozumieli (bo mieli tak samo, ale jakoś tak nie wypada się przyznać) i tych, którzy mieli dzieci-śpiochy. Ha! Jeśli należych do grupy matek, które miały czas się wyspać, prawdopodobnie masz cudowne wspomnienia wczesnego macierzyństwa. Jesli jednak powiłaś dziecię płacząco-kaszląco-srające, z dziką radością przyjęłaś na klatę myśl, że koszmar się kończy i czas do przedszkola.

Matka to takie stworzenie na haju. Wieloletnim. Przytomna i nieprzytomna zarazem. Super wydajna, ale stojąca na rzęsach. Jak koliber lecący nad oceanem: napieprza skrzydełkami tak szybko, że ludzki wzrok nie ogarnia. Poród-dom-karmienie-kupa-karmienie-ulewanie-wycieranie-zawóz-odwóz-drzemka. A propos drzemki: nocą kolibry nie śpią, tylko wpadają w stan zbliżony do letargu. No nie mówcie, że nic Wam to nie przypomina…

Potem jest zabawniej, bo role się odwracają. Te kobitki, wyspane i pachnące, zaczynają czuć dyskomfort (kurde, trzeba biegać, skakać, sanki, rolki, mecze, lalki i Bóg wie, co jeszcze), te zaś, niewyspane i zaorane, wracają do formy, bo przecież jest jak zawsze… Czyli co? Lot do tyłu, by ponownie sięgnąć po to, co czekało. Ba, one właściwie zaczynają swoje normalne koliberskie życie: konferencje, szkolenia, spotkania przy kawie na mieście, tkanie, tworzenie rękodzieł, rozwijanie firmy. Na rynek po soczewicę z bąblem na ręku, na zajęcia jogi malca w chustę. I świat się kręci…

Wiecie co? Może i mamy mniejsze nosy, wątrobę, masę mięśniową i o 30% niższą wydolność płuc niż mężczyźni. Ale czy któryś facet sprostałby roli kolibrowej matki na speedzie? :-)

Comments
  1. 4 lata ago
  2. 4 lata ago
  3. 4 lata ago
  4. 4 lata ago
  5. 4 lata ago
    • 4 lata ago
  6. 4 lata ago
    • 4 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>