KOBIECE PRZEMIANY.

bernarda (2)

Dzisiaj z przymrużeniem oka. O nas samych. Właściwie to o tym, jakie jesteśmy…no, nie bójmy się użyć tego słowa, zajebiste :-)

Kiedy kończysz 20 lat, marzysz o karierze i mężu ideale: rumak, pieniądze, odwaga, takie tam pierdoły wypite wraz z lekturami dla nastolatek. Kochasz poezję (albo rocka), chodzisz na wiele imprez, odkrywasz pokusy dnia codziennego. Wyglądasz niebiańsko (choć ubierasz się gdziekolwiek i w cokolwiek), masz boskie ciało, choć jeszcze tego nie rozumiesz i możesz wszystko. Nie bardzo wiesz, co z tym zrobić. Bierzesz więc to, co daje świat. Pełne podziwu spojrzenia kolegów z roku/wydziału. Zaślinione oczy wykładowcy, który zamiast w indeks najchętniej wpisałby Ci piątkę w dekolt. Może czyjegoś męża. Podziwia cię co drugi mężczyzna. Wolisz starszych, rówieśnicy to gówniarze. Jesteś jak Cameron Diaz. Nie oglądasz telewizji, bo nie masz na to czasu miedzy imprezą a egzaminami.

cameron-diaz

Cameron Diaz, jakby ktoś nie wiedział. Phi, każda z nas tak wyglądała jeszcze niedawno ;-)

Kiedy masz 25 lat, zwykle pracujesz. Urodziny świętujesz hucznie, oczywiście w wielkim gronie. Wiesz już, że książe zwykle nie ma rumaka, a przynajmniej nie takiego ;). Wciąż jesteś seksowna i nieźle ubrana, w sieciówce, bo lumpy są passe. Jeszcze nie wiesz, czego chcesz, ale już wiesz, czego nie chcesz. Świat leży u Twóch stóp. Podziwia Cię niemal każdy. Wciąż wolisz starszych szczególnie, kiedy zbiegiem okoliczności przed ich nazwiskiem widnieje CEO. Ale, żeby nie było, bez tego też są atrakcyjni. Jesteś jak Sandra Bullock – seksowna i beztroska. Trochę dziewczyna z sąsiedztwa, trochę fascynująca laska. Oglądasz „Przyjaciół” i, co tu gadać, jesteś po prostu zrelaksowana.

Trzydziecha czyni cuda. Jesteś młodą matką, czesto spełnioną i maksymalnie radosną. No dobra, masz podkrążone oczy, bo nikt nie mówił, że małe dzieci bez przerwy drą paszczę i czegoś chcą (na filmach zawsze śpią, czyste, pachnące i uśmiechają sie przez sen). Seks – hoho, znasz takie numery, że kamasutrę warto reedytować. Wiesz, co i jak robić. Z facetem, którego wybrałaś świadomie i który jest (lub nie) Twoim mężem. Bajka w życiu codziennym. Możesz nie mieć pieniędzy, ale wciaż wierzysz, że bez fortuny da się żyć. Ale nie bez kilku tysiący. Przypominasz Demi Moore i oglądasz „Seks w wielkim mieście”. Świat dalej leży u Twych stóp, choć chwilami bola Cię opuszki i niszczy się staranny pedicure.

O czterdziestce przypominają Ci życzliwe koleżanki, pięknie pakując w ramach prezentu na urodziny karnet do gabinetu medycyny estetycznej. Jak mogłas nie wiedzieć, co to są kwasy hialuronowe? Masz spokój finansowy, dorastające dzieci, znowu jest haj lajf. Inwestujesz w ciuchy, dobre kosmetyki, ale umówmy się: Ibisz jest tylko jeden. Coraz częściej słyszysz o podobieństwie do Susan Sarandon (od kobiet, oczywiście, bo panowie wciąż widzą w Tobie Jennifer Lopez. No, może jej starszą siostrę). Nie masz nic przeciwko Susan, ale – do jasnej cholery – ona jest 20 lat starsza od Ciebie!! Po raz pierwszy dostrzegasz, że faceci po 27 roku życia też są całkiem interesujący.

Susan-Sarandon-by-Annie-Leibovitz

To jest Susan Sarandon w najlepszej odsłonie jaką znam. Fot. Annie Leibovitz

Czy pięć dych na karku zmienia światopogląd? Ba!! Jest cudownie. Dopiero teraz masz czas dla siebie. Dzieci są dorosłe, wnuków brak albo wpadają na niedzielne obiadki. Jesteś mądra i piękna. Mężczyźni nie wodzą za Tobą oczami i kompletnie Cię to nie interesuje. Są grubi i brzydcy ;-). No dobra, Janek z parteru nie jest. I na dodatek chodzi z Tobą na spacery, chociaż jesteś nieumalowana i w adidasach. Masz duży dystans do siebie i tych pięknych dwudziestoletnich, które myślą, że chudość jest sexy. Nie oglądasz telewizji, bo szkoda Ci na to czasu…

– – –

Jak jest dalej? Dotarłam tylko do dziewczyn i pań w tym przedziale wiekowym – wypiłam z nimi wiadra herbatek i spędziłam naprawdę cudny czas. Myślę, że potem jest pięknie. Chcę w to wierzyć. Że będąc babciami, jednocześnie stać nas będzie na cieszenie się światem i relacjami, które budowałyśmy wierząc w przyjaźń i miłość. Że rodzina otoczy nas ramieniem, a muzyka wypełni ducha niezależnie od tego, czy to Kormorany czy Rage Against… Że każdy uśmiech i czynione dobro wróci z naddatkiem (nie mylić z nadżerką ;)).

Powiedzcie, czyż nie jesteśmy tego warte?

 

 

fotka główna: Bernada

Comments
  1. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  2. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  3. 2 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>