JESTEM SZCZĘŚCIARĄ.

1-DSCF0312

Dzisiaj usiadłam do komputera i pomyślałam: O ja pierdzielę: chyba jestem szczęśliwa!! To trochę dziwne, bo z natury jestem krytyczna i nie do końca umiejąca zdefiniować, czym jest szczęście. Nadal nie wiem, ale siedzi we mnie harmonia i radość, a to chyba już gdzieś blisko?
A może po prostu celebruję moment, w którym czuję się spełniona jako żona, matka, kochanka i przyjaciółka? Sama sobie zadaję te pytania.
Zatrzymać ten czas…

Mam to, o czym wielu ludzi marzy.

Co więcej, lubię to, co mnie otacza, to, co latami budowałam, i to, co się mimowolnie wybudowało tuż obok. Lubię człowieka, obok którego codziennie się budzę. Lubię, gdy patrzy na mnie i z czułością mówi: kocham Cię i nie znoszę… Nie widzi zbyt dobrze, więc czasem, o świcie, mówię po cichu: Kochanie, masz piękne oczy. Nie musisz ich mocno otwierać, bo to nie Angelina, to wciąż ja… On śmieje się i przygląda czule (mam nad nią przewagę – prawdziwe cycki!).

Lubię i szanuję moje dzieci.

Przed snem czytam im książki (seria: Kroniki Archeo godna uwagi!), odgrywam jędzę (akurat to mnie wiele udawania nie kosztuje) albo delfina, rozmawiam o tym, po co i dlaczego pan w śmieciarce tuż po 5 rano hałasuje przy klatce schodowej… Z radością zabieram je teatru, bo nawet jeśli wyrosną na totalnie technicznych powinni wiedzieć, czym jest kultura. Powtarzam im, tak na wszelki wypadek, że w życiu mogą wszystko, czego tylko zapragną. Że są mądrzy. A oni mówią, że mnie kochają – nie tylko dlatego, że są znacznie lepsi w rozpoznawaniu ichtiozaurów i wzrusza ich moja słaba pamięć. To jest coś!

Codzienne fuksy.

Wiecie, jak to jest, gdy leje deszcz, a ostatni pociąg odjeżdża wam sprzed nosa? No to ja jestem z tych, ku którym maszynista się cofnie… Małe, wielkie radości: sklep otwarty przed czasem (akurat zajrzałam, bo a nuż), napotkany przypadkiem dyskretny znajomy odwożący do domu, gdy moje buty straciły nagle obcas,  dostawa towaru chwilkę przedtem, gdy szukam świeżego szpinaku… Taki „codzienny fart” bardzo ułatwia życie. Przyzwyczaiłam się do nich, więc kiedy wędrowałam ostatnio z koleżanką po bilety do kiosku (!) i usłyszałąm: „nie ma” trochę byłam zdziwiona. Ona nie :).

Cieszy mnie widok z okna.

Nawet służbowego, choć w pierwszym planie mam stare garaże, warsztat niszczenia pojazdów i tory kolejowe. A jednak uśmiech budzi przejeżdzający dalekobieżny (może ludzie wyruszają w wielki świat realizując od lat skrywane marzenia?) i połacie parku krajobrazowego w oddali (świat wiewiórek jest fascynujący, a las sam w sobie – intrygujący). No dobra, dla uczciwości muszę wspomnieć o gigantycznej sraczce na szybie, którą zapewne zostawił mi w darze jakiś pędzący gołąb. Jednak, wiecie, przyjdzie wiosna i deszcze. Albo jakiś młody człowiek z papierami wspinaczkowymi (III piętro szklanych biurowców).

Mogę liczyć na ludzi, którzy od lat są przy mnie, u których nocuję w czasie remontów, którzy wpadają na kwadrans i … wyjeżdżają na drugi dzień. Tych, którzy pieką mi ciasta, gdy czeka mnie nalot gości i tych, którzy w cichości słuchają o moich demonach. Którzy telepatycznie wysyłają sms-y, gdy jest mi źle i tym, którzy dbają, bym coś jadła ;). Są przy mnie – nie oznacza to wcale, że towarzyszą mi każdego dnia czy tygodnia. Czasem nie mamy kontaktu przez wiele miesięcy, a potem – przyciągamy się przez wiele kolejnych. Upadamy i wstajemy, otrzepujemy się, idziemy dalej, by znów spotkać się na trasie, przy innym znaku (wędrówka jest tak banalną metaforą, że aż żal nią tu machać, trochę to obciachowe). Pomagamy sobie od wieków i jesteśmy trochę jak zaprzyjaźniona rodzina: znamy swoje słabości i rozumiemy odpowiedzialność, jaka na nas w związku z tym spoczywa.

W tym poście chciałam się tylko podzielić z Wami poczuciem szczęścia. Bo czuję się go pełna, tak po prostu.

 

Comments
  1. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  2. 2 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>