CZY TWOJA ŻONA KOMBINUJE?

jaszczur

 

Monika mówi, że nie umie opowiadać, po czym snuje przepiękną i zabawną historię. Za jej zgodą pojawia się ona tutaj, bo czy jest dla niej lepsze miejsce?
Moimi słowami – jej historia. A jeśli dostrzeżecie w niej coś znajomego, dajcie znać : – )

– – –

Lekko burkliwe: co znowu? mojego męża wprawiło mnie w zakłopotanie. Bo co ja mam mu powiedzieć? Że mam robaki w tyłku? Że ledwo wróciliśmy z wojaży po francuskich wioskach, a mnie już kręci na kolejny wypad? Jareczku, ja wiem, że przydałoby się kupić nową lodówkę, ale na wyprawie w świat dzieci i my skorzystamy więcej? Że chcę robić to, co chcę i zachłannie chłonąć życie?  Gruzińskie…?

Nie. Nie jestem samobójczynią. Mam męża od 7 lat i doskonale wiem, że Machiavelli to cwany skubaniec i wiedział, co robi… Robię tak i ja.

PUSZCZAM PRZYNĘTĘ

Sygnalizuję, że świat jest taki piękny. A Gruzja to już w ogóle – urok niedostępności, i morze, i góry, niezwykła przyjazność do Polaków i tak dalej. Jarek tylko patrzy i nic nie mówi. Czyli milczy, bo my to milczymy jakoś inaczej. Ja też nic więcej nie dodaję.
Mija miesiąc.
No patrzcie, co za zbieg okoliczności! W TVP „Tańcząca z Gruzją”, serial dokumentalny, którego bohaterką jest wielka miłośniczka tego kraju Katarzyna Pakosińska. Może kojarzycie, to taka dosyć zębata śmieszka, znana chyba głównie z Kabaretu Moralnego Niepokoju. Oglądamy w milczeniu. Mówiącym wiele, dla odmiany.

Przypadkiem, no bo jakże inaczej, napatoczyła się mojemu mężowi książka Mellerów. O Gruzji, oczywiście (swoją drogą, zawadiacko napisana i polecam bez względu na to, czy ten kraj Was jara czy nie). Przekartkował, ale udawałam, że nie widzę.

 I SZALEJĘ

Szukam ludzi, którzy byli Gruzji, perspektyw na tanie zwiedzanie i latanie, wszelkich smaczków dotyczących kraju. Relacje z pobytów na żywo i online. Poznaję historię kraju, zwyczaje, kulturę – na razie na umownym papierze. Już wiem, że jako abstynentka nie będę miała w Gruzji lekko… ;-) Gdy uznaję, że gdyby mnie tam wysłać nagle, za dwie godziny, odnajdę się – działam dalej. Mam już mnóstwo argumentów za.

CZEKAM

Zapisuję się do wybranych uprzednio w Internecie grup podróżniczych i czekam na super okazje. Śledzę loty.Wezmę go z zaskoczenia. Wyczekuję jak anakonda w wodzie. Żylasta Mary. Harpia. Wstrętna jaszczura. Najgorsza menda czy co tam chcecie.

No dobrze… to chwila prawdy.
To, co się teraz wydarzy, może mieć więcej niż jedno zakończenie…

  1. Wersja 1

Jest!! Klikam „Kup” i to chwili loty do Kutaisi są nasze! Lecimy!!!
Kombinuję, bo przecież nie powiem tak wprost, że se bilety kupiłam. Nie dość, że nie tylko se (bo wszystkim), to samodzielnie. Rozumiecie, bez „kochanie, pomóż…” i „czy mógłbyś…”.
Lata praktyki mówią, że faceci uwielbiają samodzielne babki (a owszem), pod warunkiem, że nie są ich. Cudze znaczy lubią – dynamiczne, zaradne, bystrutkie takie.
Ja jednak nie sroce spod ogona i wiem swoje, udaję więc złamanego wafla. Takiego trochę, bo łajzy totalnej udawać nie potrafię. Znaczy potrafię, ale na stacji benzynowej to co innego.
Myślisz sobie teraz: Co za manipulantka, to obrzydliwe! Znaczy, nie jesteś mężatką. Albo jesteś nią bardzo krótko… Kto nigdy nie kombinował dla osiągnięcia swoich celów, niech pierwszy rzuci kamień, zapraszam do dyskusji…

Kolacja na stole, minimalnie ciekawsza niż zwykle.  Nastroje pogodne, mąż najedzony – podstawy mamy ogarnięte.

- Kochanie – zaczynam tupot rzęs –  wiesz, dzisiaj niezwykła sytuacja się przydarzyła… Koleżanka mi pokazała ofertę marzeń. Oglądamy, ja patrzę, a to Gruzja jest, no wiesz, rozmawialiśmy już o tym. Okazało się, że ona chce jechać, ale nie w tym terminie, którego dotyczy promocja (to akurat prawda), więc – żeby takiej okazji nie przepuścić, wykupiłam ją dla nas. Bo faktycznie oferta niezwykła. Widziałam, że coś już czytałeś nawet o tym kraju… Myślisz, że nam się tam spodoba?
– Kurcze, nie mamy kasy za bardzo. Ale dobra, na pewno będzie ekstra.

Wszyscy zadowoleni, happy end. Cel uświęcił.

  1. Wersja 2

Przypomnę : stan anakondy tuż przed morderstwem.
Pękam wydać tyle kasy ze wspólnego budżetu, ale nie tylko dlatego podchodzę do sprawy uczciwie. Partnersko.

- Jarek. Mam parcie na Gruzję od kilku tygodni, wiesz o tym. Dzisiaj wypatrzyłam najlepszą ofertę odkąd sprawdzam loty. Myślisz, że moglibyśmy tam pojechać? Późną jesienią na przykład?
– NIE. Wiem, że chcesz. Głupi nie jestem. Czytałem i oglądałem kilka rzeczy i  tam jest dla nas zbyt niebezpiecznie.

Sruuuuuuuuuu. Zgliszcza marzeń. Pożoga.
No tak. Wśród wszystkich argumentów za (których nie zdążyłam przytoczyć), był ten jeden przeciw. Znany mi, oczywiście, bo nie jestem oderwana od rzeczywistości. A przynajmniej nie aż tak. Wiem też, że to „NIE” oznacza bezdyskusyjne nie. Powiem więcej – wiem, że mogłabym sobie tę wycieczkę kupić, bez aprobaty, bo w końcu nie jesteśmy dla siebie więźniami. Kochamy się i choć nie zawsze rozumiemy, pozwalamy sobie na odmienne drogi w niektórych obszarach. Ale – czy teraz akurat warto? Czy to nie będzie tylko udowadnianie sobie, że – mogę, bo chcę?
Zresztą, powiem Wam, że i tak wolę Izrael…

Comments
  1. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  2. 2 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>