4 oblicza zołzy

french bulldog

1. Szefowa zołza

Przychodzi do pracy i dziwi się, że jest pierwsza nie zważając, że ma w zespole sowy i że jest 6:30. Ogarnia milon wątków równolegle.
Oczekuje czytania w myślach, a że one zapierdzielają ścieżkami znanymi tylko Panu, trochę o to zespołowi trudno. Koncepcyjna. Buduje strategie na lata, wdraża wielkie idee, ale nie ogarnia Excela. Zdycha z nudów, gdy czynności są powtarzalne, banalne, za niskie na jej ego i umiejętności. Wymaga i ciśnie, często ponad standard, a bywa, że i ludzką wytrzymałość. Jej zespół bywa zaorany niezależnie, czy projekt jest komercyjny czy to realizacja non profit. Każdy ma z nią istny krzyż pański, jednak cel zostanie osiągnięty, a produkt stworzony. Ponieważ nie znosi bylejakości, nie akceptuje żadnego rodzaju fuszerki. Zapomina, że „wystarczająco dobrze”, to też dobrze. Celebrując sukces z zespołem  tworzy już w myślach nowe wyzwanie, bez oddechu. Nie umie odpoczywać tak, po prostu. Zadatek na psychopatkę. Albo i nie zadatek nawet.

2. Zołza w domu

Niezadowolona, bo za czysto. Nie może nic znaleźć w tym schemacie ułożeń, bo dziki świat myślenia chaosem został nadto uporządkowany. Gdera, gdy głodna, ale zbyt leniwa, by jakiś posiłek przygotować. Sama nie wie, czego chce – powodzenia w odgadnięciu nieodgadnionego! Ceni wolność, więc tak organizuje czas całej rodzinie, by finalnie mieć go trochę dla siebie. Najlepiej dużo. Wszystko jedno, kiedy.

Dostaje fioła, gdy jest bezruch. Zołza w domu „wyprowadza się”, prowadząc wszystkich po boiskach, filharmoniach, ulicznych biesiadach. Nie zdąży spytać, czy chcą, bo zakłada, że to zafascynuje wszystkich (i, trzeba przyznać, tak zwykle jest). Módl się, żeby nie skojarzyła, że dawno nie było remontu. Albo, że meble od dłuższego czasu stoją w tym samym miejscu… W ciągu godziny zamienia mieszkanko w tajfun. Trzy dni nie znajdziesz ubrań i tylko pobliski ciuchland może Cię uratować od podejrzliwych spojrzeń w pracy.
Dużo wymaga od dzieci i gdy chwile opamiętania przychodzą, ma wyrzuty sumienia. Te chwile rodzą się zwykle wraz z pytaniami, takimi kompletnie zaskakującymi: Mamo, a czy ludzie mają też zmarszczki na pupie? Rozbrojona dialogiem, z zołzy przemienia się w małego, szukającego akceptacji dinozaura.

3. Zołza sąsiadka

Dostaje amoku bezsilności, gdy kolejną noc z rzędu musi słuchać dobywających się zza ściany rytmów disco polo. Z zimnym spojrzeniem włoskiego mafioso idzie do sąsiada. Albo, dla rewanżu, budzi go kilka razy tuż po piątek rano (niech ma!).  O dziwo, nie budzi irytacji tajemniczy sąsiad, ziewający codziennie dokładnie o tej samej porze (ziewem niczym z paszczy lwa. Jak to może być słyszalne przez ściany?!). Uznali go, rodzinnie, za miejscowy folklor. Dba o windę samozwańczo, w imieniu wszystkich mieszkańców. Życzę Ci nie nadziać się na nią tuż po tym, jak Twój pies tam nasika. Obawiam się także, że mogłaby zamordować osoby karmiące gołębie. Lepiej nie widzieć, jak patrzy na te gruchające brzuchate stwory.

Pisze sąsiadom kartki, gdy przez tydzień huk wiertarek daje się we znaki, a wszędobylski kurz drażni nozdrza. Zwraca uwagę kierowcom, gdy stają na miejscu dla niepełnosprawnych i dziwi się, gdy ma przebite opony. Pożycza pieniądze „znajomym” – nie zauważa, że nie oddają.
Zawiera sojusze i prowadzi wojny.

4. Zołza żona

Królewna. Generał. Przebiegła i okrutna. Nie jest głupia, ale z powodzeniem głupią udaje. Jak upatrzy cel posra się, a dojdzie. Egocentryczka. Nie widzi sprzeczności w totalnie dwubiegunowym zachowaniu i oczekuje akceptacji. Ba, pochwał! Nie gotuje, choć umie, bo nie jest to niezbędne. Bywa, że płacze, ale lepiej nie pytać, dlaczego (na pewno nie wie). Z wielką ochotą i brawurą oddaje się małżeńskim obowiązkom. Prawa i bezkompromisowa, jest jednocześnie kontrolowaną flirciarą (ale nie daj Bóg, by mąż przejawiał podobne pomysły). Mąż w ogóle jest w jej oczach jednostką ciekawą. Powinien się z nią kłócić – na tyle, by się jej sprzeciwić i na tyle, by ostatecznie ulec. Powinien być łanią i lwem, w milczeniu rozumieć i prowadzić dysputy, dywagować na temat Freuda i czytać Dostojewskiego, mieć intrygujące hobby i być z nią tam, gdzie będzie ona. Może być biurowym elegancikiem, ale jednocześnie powinien (absolutne minimum) umieć naprawić samochód, krany, elektrykę domową i załatwić kilka innych „drobnych męskich spraw”. Oczywiście, może być dwumetrowy, wysportowany, elokwentny i tajemniczy. Podobać się kobietom (przystojny znaczy), ale nie za bardzo, z przyczyn oczywistych.

Ją należy kochać taką, jaka jest.

 

I teraz, powiedzcie uczciwie, ile elementów zołzy macie w sobie? Jakich tu nie widać, a wiodą prym? :-)

Comments
  1. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  2. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  3. 2 lata ago
    • 2 lata ago
      • 2 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>