2014. Spierdzielaj, idzie NOWE :-)

2015

Dobieram się do dupy i grubą krechą żegnam to, co było, bo nadciąga era innego życia.
To był bardzo zróżnicowany energetycznie rok, pełen emocjonalnych sinusoid. Przed Wami bardzo krótkie osobiste podsumowanie.

  1. Kończę go mając wzmocnione poczucie polskości. Polska została mistrzem świata w siatkówce. Wreszcie! Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce w Sopocie. Nie było to może przeżycie na skalę meczu NBA, ale bilety kupione u koników okazały się najlepsze z najlepszych, pot i drżenie mięśni zawodników widoczne doskonale. No i numer 3 (sorry, ale to jednak znaczące): Wardęga z najchętniej oglądanym w 2014 roku klipem niemuzycznym na całym świecie w serwisie YouTube.
  2. Smak poznania małych i średnich podróży: coroczne spływy kajakowe (naprawdę to polecam!), dotknięcie Skandynawii i południa Polski, pierwsze rodzinne wakacje od lat – tam, gdzie stopy sinieją od samego dotyku wody w rwącej rzece. Pierwszy obóz harcerski syna. Świat wyciągnął do nas dłoń. Postanowiliśmy trochę powędrować razem i w 2015 roku…
  3. Bardzo intensywny czas zawodowo. Zapierdzielałam jak pszczoła. Albo mrówka na dragach. (Przypomniało mi się, znacie? Co jest bardziej pracowite – mrówka czy pszczoła? – Mrówka, bo nie marnuje czasu na bzykanie… ) Angażujący, networkingowy rok. Prawdziwym wyzwaniem było ogarnięcie siebie w czasie dynamicznych zmian i zarządzanie własnym kalendarzem. Udźwignęłam, choć nie bez listy strat.
  4. Poznałam nowych ludzi, którzy wnieśli w moje życie ogromną wiarę i zmotywowali do zmian. Niektórzy świadomie, bo to ich praca, niektórzy nawet o tym nie wiedzą. Należą do nich Edi Pyrek, który zasiał, Beata Kapcewicz, która podlała i Klaudia Tolman, która wsadziła odszczepkę od swojego entuzjazmu. Że tak przyrodniczo do tego podejdę. Jeśli ich nie znacie, poznajcie…
  5. Za sprawą osób powyżej, lektur, innych ludzi oraz przypadków (czy one istnieją?) przypomniałam sobie (wiem, że to brzmi dziwnie. Wiem.), że przecież jako nastolatka miałam marzenia i absolutnie NIC nie stoi na przeszkodzie, by _teraz_ wziąć się za ich realizację. To jest czas, kiedy je do siebie dopuszczam i jestem zdetermnowana, by osiągnąć to, co planuję. Moja osobista Mapa działań 2015 wisi już na szafie i przypominać mi będzie każdego dnia, gdzie jest cel.
  6. Jest i porażka, a jakże. Ktoś, kto wydawał się samotny i wymagający wsparcia, okazał się po prostu zaburzony psychicznie. Silnie. Nie zaufałam ludziom, którzy ostrzegali, przekonałam się więc boleśnie o możliwościach ludzkiej manipulacji. Bolało i boli wciąż. Gdy spodziewasz się ciosu, szybciej się ogarniasz, zaskoczenie odbiera pewną zdolność szybkiej reakcji i możliwości stawiania oporu. Chyba pierwszy raz w życiu tak się złamałam. Bo czy ja muszę trafiać na jakichś psycholi? Postanowione: połamańcy niech szukają innych do pomocy.
  7. Jak powiedział dziś mój przyjaciel usłyszawszy o konkretnych już planach na rok 2015:
    – „O… tym razem sama sobie dobierasz się do dupy. Wiesz, że będzie trudno?”
    No będzie. Ale w końcu – rozpoczynam proces ZMIANY.

Od nas samych zależy, jak wygląda nasze życie. Czasem wystarczy uwierzyć w siebie i swoje prawo do szczęścia i wyznaczyć granice. Nieraz potrzeba do tego pomocy specjalistów, którzy pomogą zrozumieć , gdzie tkwi źródło problemu, rozbroją szkodliwe schematy myślowe i nauczą skuteczniejszych zachowań, a nieraz obywa się bez ekspertów; ważne, by wiedzieć dokąd i po co.

I  z kim!
Ja już wiem i dlatego radośnie jak cholera wkraczam w Nowy Rok. Czego i Wam życzę.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>